Chrust/Chrustek/Chrustki/Faworki

Cienkie, złociste wstążki ciasta, przewinięte przez nacięcie w środku i obficie oprószone cukrem pudrem, kruszą się przy pierwszym ugryzieniu. Na Śląsku Opolskim mówi się na nie chrust, chrustek albo chrustki, a w wielu domach używa się też nazwy faworki. Od 2014 roku figurują na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) jako wypiek nierozerwalnie związany z karnawałem.

Jak wygląda opolski chrust

Każdy kawałek to pasek ciasta o długości około 15 cm, szerokości około 3 cm i grubości mniej więcej pół centymetra. Pasek nacina się wzdłuż na środku, a jeden koniec przeciąga przez otwór, dzięki czemu powstaje charakterystyczny skręt. Po usmażeniu barwa waha się od jasnozłotej do jasnobrązowej, a powierzchnia pokrywa się drobnymi pęcherzykami. Dobrze zrobiony chrust jest bardzo kruchy, lekki i nie nasiąka tłuszczem. Na wierzchu zawsze ląduje gruba warstwa cukru pudru.

Ciasto przygotowuje się zwykle na śmietanie. Po zagnieceniu gospodynie długo je zbijały, czyli tłukły wałkiem, składały i znów rozbijały, aby wtłoczyć do środka powietrze. To właśnie ten etap decyduje o tym, że w gorącym tłuszczu ciasto pęcherzykuje i staje się delikatne.

Skąd wzięły się nazwy

Słowo chrust dobrze oddaje wygląd wypieku, który przypomina kruche, suche gałązki. Nazwa faworki ma rodowód francuski i wywodzi się od słowa „faveur”, oznaczającego wstążkę. Dawniej faworami nazywano wstążki, które damy wręczały rycerzom, a skręcone paski ciasta skojarzyły się właśnie z nimi.

Sam karnawał również ma ciekawą historię. Zygmunt Gloger wywodził to słowo z języka włoskiego, od wyrażenia carne vale, czyli „mięso, żegnaj”. W polskiej tradycji ten sam czas nazywano mięsopustem lub zapustami. Trwał od Trzech Króli do wtorku przed Środą Popielcową, zwanego kusym. Potem zaczynał się post, w którym nie było miejsca na smażone słodkości.

Chrust w śląskim karnawale

Na Śląsku chrust był nieodłączną częścią zapustów. Smażono go na tłusty czwartek i w ostatki, a duże misy wypieków stały na stołach podczas zabaw i odwiedzin sąsiadów. Ostatki nazywano tu „śledziem”, bo był to ostatni wieczór przed postem, kiedy jeszcze bawiono się do późna.

Chrust towarzyszył też noworocznym odwiedzinom. Gości częstowano kawą, do której podawano chrust i kreple, czyli śląskie pączki. Panny na wydaniu piekły je specjalnie z myślą o adoratorach, bo umiejętność przygotowania kruchego chrustu świadczyła o talencie do gospodarowania. O zwyczajach związanych z zapustami pisała Elżbieta Łabońska w książce „Śląska kucharka doskonała” z 1989 roku.

Dziś chrust smaży się przede wszystkim w ostatnim tygodniu karnawału. W wielu rodzinach przepis przechodzi z matki na córkę, a każda gospodyni ma swój sposób na idealną kruchość: jedna dodaje odrobinę spirytusu, inna kwaśną śmietanę, jeszcze inna smaży na smalcu zamiast na oleju.

Jak podawać chrust

Chrust smakuje najlepiej tego samego dnia, kiedy jest jeszcze bardzo kruchy. Po kilku dniach mięknie i traci lekkość.

  • Układaj go luźno na dużym półmisku, bez dociskania, żeby się nie połamał.
  • Cukrem pudrem posyp tuż przed podaniem, wtedy nie rozpuści się na ciepłym cieście.
  • Podawaj do kawy, herbaty lub kompotu, tak jak dawniej podczas zapustnych odwiedzin.
  • Przechowuj w suchym, przewiewnym naczyniu, nigdy w szczelnym pojemniku, bo wilgoć odbiera mu chrupkość.

Na stole karnawałowym chrust dobrze komponuje się z pączkami, ciastem drożdżowym i kołoczem, tworząc słodki zestaw typowy dla śląskich ostatków.

Gdzie spróbować

Najprościej trafić na chrust w lutym, w okresie tłustego czwartku i ostatków, gdy przygotowują go cukiernie i koła gospodyń wiejskich w całym regionie. W Opolu oraz w okolicznych miejscowościach pojawia się wtedy na kiermaszach, festynach zapustnych i w lokalnych piekarniach. Warto pytać o chrust robiony według domowych przepisów, bo różni się od fabrycznych faworków lekkością i grubszą warstwą cukru.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też