Grzaniec Marcina z Urzędowa

Grzaniec Marcina z Urzędowa to rozgrzewający napój z czerwonego wina, miodu i ziół nawiązujący do renesansowego zielnika. Poznaj jego smak, historię i sposób podania.

Grzaniec Marcina z Urzędowa ma czerwoną do bordowej barwę i intensywny, korzenno-winny zapach, w którym wyczuwa się goździki, cynamon i zioła. W smaku jest rozgrzewający, lekko słodkawy, z wyraźną nutą wina i przypraw. Zawiera około 15–20% alkoholu. Napój nawiązuje do postaci renesansowego lekarza i botanika, a od 2006 roku figuruje na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) jako specjał z Urzędowa w powiecie kraśnickim.

Kim był Marcin z Urzędowa

Marcin z Urzędowa urodził się około 1500 roku w Urzędowie, wówczas ważnym mieście na Lubelszczyźnie. Od 1517 roku studiował w Akademii Krakowskiej, potem zajmował się medycyną, był duchownym i nauczycielem. Przez lata zbierał wiedzę o roślinach leczniczych, ich właściwościach i zastosowaniu w lecznictwie i kuchni. Zmarł 22 czerwca 1573 roku w Sandomierzu.

Jego najważniejszym dziełem jest „Herbarz Polski”, wydany drukiem w 1595 roku w krakowskiej Drukarni Łazarzowej, już po śmierci autora. To jeden z pierwszych obszernych zielników w języku polskim. Opisuje setki roślin, zwierząt i minerałów, a wśród porad nie brakuje przepisów na napoje lecznicze z winem, miodem i ziołami. To właśnie te wskazówki stały się inspiracją dla urzędowskiego grzańca.

Wino, miód i zioła

Podstawą grzańca jest czerwone wino, które podgrzewa się z miodem, korzeniami i ziołami. Wśród dodatków pojawiają się goździki, cynamon, imbir, skórka cytrusów oraz zioła znane z dawnych zielników. Napój nie powinien się zagotować, bo wtedy traci aromat i moc. Ważna jest też proporcja: przyprawy mają podkreślać wino, a nie je przykrywać. Dzięki temu grzaniec ma pełny, harmonijny smak, w którym słodycz miodu łagodzi kwasowość wina.

W czasach Marcina z Urzędowa grzane wino z ziołami uchodziło za lekarstwo. Polecano je na przeziębienia, na wzmocnienie po chorobie i na rozgrzanie w czasie zimy. Dziś pije się je przede wszystkim dla przyjemności, w chłodne wieczory i podczas zimowych spotkań.

Urzędów i jego tradycje

Urzędów to jedna z najstarszych miejscowości regionu. Przez wieki był ośrodkiem handlu i rzemiosła, słynął z garncarzy, sukienników i targów. Pamięć o Marcinie z Urzędowa jest tu wciąż żywa: jego imię noszą szkoła i wydarzenia kulturalne, a grzaniec przypomina o związkach dawnej medycyny z kuchnią. Napój pojawia się podczas lokalnych imprez, jarmarków i spotkań promujących dziedzictwo kulinarne powiatu kraśnickiego.

Jak podawać grzaniec

  • Na ciepło, w grubych szklankach lub kubkach z uchem.
  • Z plasterkiem pomarańczy lub cytryny i laską cynamonu.
  • Do pierników, ciasteczek korzennych i suszonych owoców.
  • Po zimowym spacerze albo podczas świątecznego jarmarku.

Grzaniec warto podgrzewać powoli, na małym ogniu, i nie dopuszczać do wrzenia. To napój alkoholowy przeznaczony dla osób pełnoletnich; kierowcy powinni z niego zrezygnować.

Dawne zielniki, takie jak dzieło Marcina z Urzędowa, łączyły wiedzę medyczną z kuchnią. Wiele opisanych w nich roślin, jak szałwia, rozmaryn czy lubczyk, do dziś trafia do polskich garnków.

Gdzie spróbować

Urzędów leży niedaleko Kraśnika, w południowo-zachodniej części Lubelszczyzny. Grzańca najłatwiej szukać podczas lokalnych festynów, jarmarków i wydarzeń promujących produkty regionalne. Wycieczkę można połączyć ze spacerem po Urzędowie, zwiedzaniem Kraśnika z jego zabytkowym kościołem i wypadem nad pobliskie zalewy.

Grzaniec Marcina z Urzędowa łączy renesansową wiedzę o ziołach z prostą przyjemnością ciepłego napoju. Każdy łyk przypomina, że polska kuchnia od wieków korzystała z darów natury.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też