Chleb inwałdzki

Chleb inwałdzki rozpoznasz z daleka: duży, okrągły bochen posypany niebieskim makiem, o średnicy nawet 30–35 centymetrów. Pochodzi z Inwałdu w gminie Andrychów i od 2017 roku jest na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT). Najczęściej waży około dwóch kilogramów, choć piecze się też mniejsze bochenki – od pół do półtora kilograma.

Wygląd i smak bochenka

Bochen ma około dziesięciu centymetrów wysokości, wypukły wierzch i grubą, chrupiącą skórkę z warstwą maku. Miękisz jest wilgotny i sprężysty, z wyraźną kwaskowatą nutą żytniego zakwasu. Dobrze upieczony chleb wydaje głuchy dźwięk, gdy zastuka się palcem w spód – tak sprawdzają go piekarze z Inwałdu.

Zakwas w trzech fazach

Ciasto jest pszenno-żytnie, w proporcji mniej więcej 70 do 30. Używa się mąki typu 720 i 750, którą przed wypiekiem pozostawia się do leżakowania. Sercem receptury jest zaczyn żytni prowadzony w trzech fazach – każda kolejna dokarmia zakwas świeżą mąką i wodą, aż nabierze odpowiedniej siły i aromatu. Dopiero potem łączy się go z resztą ciasta.

Bochenki piecze się w piecu Perkinsa, czyli w ceglanym piecu ogrzewanym parowymi rurkami. Do komory wpuszcza się parę wodną, dzięki czemu skórka nie pęka zbyt wcześnie, a chleb dobrze rośnie. Wypiek trwa długo, bo duży bochen musi dopiec się do samego środka.

Z Inwałdu na dożynki i wesela

Receptura sięga początków XX wieku, natomiast nazwa „chleb inwałdzki” przyjęła się pod koniec lat 70., gdy wypiek z miejscowej piekarni zaczął być znany w całej okolicy. Chleb towarzyszył najważniejszym chwilom. Na dożynki pieczono bochny ważące nawet cztery kilogramy, ozdobione wzorami z maku. Okazałe bochenki pieczono też na wesela, bo duży, ozdobny chleb był znakiem gościnności i dostatku domu.

Inwałd leży u stóp Beskidu Małego, w okolicy, gdzie przez dziesięciolecia przeplatały się rolnictwo i rzemiosło. Piekarnia była tu miejscem codziennych spotkań – po chleb przychodziło się rano, a duże bochny zamawiano z wyprzedzeniem na rodzinne uroczystości. Dzięki temu receptura przetrwała bez większych zmian, a kolejne pokolenia piekarzy uczyły się jej przy piecu, a nie z książek.

Jak podawać

Duży bochen długo zachowuje świeżość, więc wystarcza na kilka dni. Najlepiej smakuje w prostych zestawieniach:

  • gruba kromka z masłem i miodem na śniadanie;
  • z jajkiem na miękko albo jajecznicą na maśle;
  • z kubkiem kakao – prosty zestaw na podwieczorek;
  • do żurku, kwaśnicy i wędlin z okolicznych masarni.

Chleb najlepiej przechowywać w lnianym worku lub drewnianym chlebaku, z dala od wilgoci. Gdy po kilku dniach przeschnie, nie trzeba go wyrzucać: nadaje się na grzanki, do zapiekania z serem, na tosty z masłem czosnkowym albo jako dodatek do zup krem. Kromki można też zamrozić i odpiekać w tosterze, gdy przyjdzie ochota na smak Inwałdu.

Gdzie spróbować

Chleb inwałdzki piecze Piekarnia MSH „WIZAN” w Inwałdzie. Firma opisuje go jako swój sztandarowy wypiek i radzi, by przed zakupem zwrócić uwagę na równą warstwę maku i głęboki kolor skórki. Wizytę w Inwałdzie łatwo połączyć z wycieczką w Beskid Mały albo z wizytą w Andrychowie i Wadowicach, które leżą zaledwie kilka kilometrów dalej.

Kupując bochen na miejscu, warto poprosić o świeży wypiek z tego samego dnia i od razu sprawdzić go sposobem piekarzy: puknąć w spód i posłuchać, czy brzmi głucho. Chleb inwałdzki z makiem to dobra pamiątka z podróży – długo zachowuje smak i przypomina o wizycie w zachodniej Małopolsce.

Gdzie kupić

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Zobacz też