Dmosiński syrop z malin

Klarowny, ciemnoróżowy i lepki, pachnący dojrzałymi owocami, zanim jeszcze trafi do szklanki. Dmosiński syrop z malin powstaje z owoców zbieranych ręcznie na plantacjach w gminie Dmosin, w sąsiedztwie Wzniesień Łódzkich. Od 2012 roku figuruje na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jak wygląda i jak smakuje

Syrop jest przejrzysty, bez osadu, o głębokiej, ciemnoróżowej barwie, która pod światło nabiera rubinowego odcienia. Konsystencja jest gęsta i lepka, a smak – intensywnie malinowy, słodki, z wyraźną, orzeźwiającą kwasowością. Zapach przypomina świeżo zerwane owoce w ciepły, lipcowy dzień. Wystarczy niewielka ilość rozcieńczona wodą, by uzyskać aromatyczny napój.

Dobry syrop malinowy poznaje się po tym, że nie jest mdły. Kwasowość owoców równoważy słodycz, a aromat utrzymuje się długo po wypiciu. Po otwarciu butelki zapach malin od razu wypełnia kuchnię, a kilka łyżek wystarczy, by zabarwić cały dzbanek wody na piękny różowy kolor.

Od dzikich malin do plantacji

Maliny znane są od starożytności – opisywano je już około 300 roku przed naszą erą. W XV wieku uprawiano je w ogrodach przyklasztornych, gdzie ceniono je zarówno jako przysmak, jak i lekarstwo. Na wsi przez długi czas zbierano przede wszystkim maliny dzikie, rosnące na zrębach i skrajach lasów. Etnograf Jan Piotr Dekowski odnotował w 1979 roku, że w regionie zbierano zarówno owoce leśne, jak i tak zwane kamionki.

Uprawa malin w województwie łódzkim rozwijała się od 1969 roku. W latach 70. XX wieku sok tłoczono w gospodarstwach, a jedna prasa często służyła kilku wsiom. Gospodarze umawiali się na kolejne dni tłoczenia, a w czasie zbiorów w obejściach unosił się zapach malin. Przy zbiorach pomagały całe rodziny i sąsiedzi, a praca na plantacji była dla wielu dzieci pierwszym wakacyjnym zarobkiem. Z czasem Dmosin stał się jednym z ważnych ośrodków malinowych w regionie.

Jak powstaje

Podstawą jest odmiana Polana, owocująca od lata do jesieni. Owoce zbiera się ręcznie, gdy są w pełni dojrzałe, a następnie tłoczy na zimno, co pozwala zachować naturalny kolor i aromat. Sok łączy się z cukrem, pasteryzuje i rozlewa do butelek. Tak przygotowany syrop dobrze się przechowuje, a po butelki sięgano przede wszystkim zimą, gdy brakowało świeżych owoców.

W wielu domach syrop malinowy był pierwszym domowym sposobem na przeziębienie. Dodawany do gorącej herbaty rozgrzewał i poprawiał smak naparu. Butelki ustawione rzędem w spiżarni były powodem do dumy i dowodem, że gospodyni dobrze przygotowała dom na zimę.

Jak podawać

Syrop jest bardzo skoncentrowany, dlatego zwykle rozcieńcza się go w proporcji jedna część syropu na kilka części wody.

  • Rozcieńczony zimną wodą jako orzeźwiający napój.
  • Do gorącej herbaty w zimowe wieczory.
  • Do polewania naleśników, gofrów i lodów.
  • Do kaszy manny i budyniu.
  • Jako dodatek do lemoniady z miętą.

Gdzie spróbować

Dmosin leży w powiecie brzezińskim, w pobliżu Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, w dolinie rzeki Mrogi. Syrop najłatwiej kupić na jarmarkach, dożynkach i targach produktów regionalnych w województwie łódzkim, a w sezonie warto pytać o niego bezpośrednio u plantatorów. Najlepszy czas na wizytę to lato i wczesna jesień, gdy na plantacjach dojrzewają owoce, a w wielu gospodarstwach można kupić także świeże maliny. Wizytę można połączyć ze spacerem po arboretum SGGW w Rogowie, wycieczką rowerową wzdłuż Mrogi i wędrówką szlakami parku krajobrazowego.

Dmosiński syrop z malin to lato zamknięte w butelce – smak, który najlepiej docenia się w mroźny, zimowy dzień.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też