Ciastka ze skwarek (słoninki)

Złociste, karbowane paluszki długości 6–8 centymetrów, szerokie na 2 i grube na 1 centymetr, kruche i pachnące wanilią. Tak wyglądają ciastka ze skwarek, nazywane na Ziemi Wieluńskiej słoninkami. Powstawały z tego, co zostało po świniobiciu, a trafiały na wigilijny stół i choinkę. Od 2011 roku figurują na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jak wyglądają i jak smakują

Słoninki mają karbowane brzegi, które powstają podczas wycinania ciasta radełkiem. Kolor jest złocisty, miejscami lekko przyrumieniony. Po przełamaniu widać kruche wnętrze z drobnymi okruchami skwarek. Smak jest półsłodki: cukier i wanilia równoważą się z delikatnie słonym posmakiem wytopionej słoniny. Ciastka rozpływają się w ustach i długo zachowują świeżość, jeśli przechowuje się je w szczelnej puszce.

Dla osób, które słyszą o nich pierwszy raz, połączenie skwarek i słodkiego ciasta brzmi zaskakująco. Wystarczy jednak jeden kęs, by zrozumieć, dlaczego na wsi tak je ceniono: są sycące, aromatyczne i przypominają kruche ciasteczka maślane, tylko z głębszym smakiem. Słony akcent sprawia, że trudno poprzestać na jednym ciastku, a dzieci od zawsze podkradały je z puszki jeszcze przed świętami.

Świniobicie, po którym nic się nie marnowało

Podstawą są cztery składniki: mąka pszenna, zmielone skwarki, cukier i żółtka. Skwarki zostawały po wytapianiu słoniny podczas świniobicia, które w gospodarstwach odbywało się najczęściej późną jesienią i zimą. Gospodynie nie wyrzucały niczego, co nadawało się do jedzenia, a tłuste, chrupiące skwarki zastępowały w cieście masło, które było drogie i często przeznaczane na sprzedaż.

Etnograf Jan Piotr Dekowski opisywał w 1968 roku zwyczaje regionu związane ze świniobiciem, które często przypadało po dniu świętej Katarzyny, tuż przed adwentem. Wtedy zaczynano przygotowania do świąt, a słoninki należały do pierwszych wypieków, bo dobrze znosiły przechowywanie aż do Wigilii.

Ciastka na wigilijnej choince

Słoninki miały też niezwykłe zastosowanie. W okolicach Łubnic i Wójcina wieszano je na choince obok jabłek, orzechów i ozdób z bibuły. Wspomina o tym Wilczyński w książce „Wójcin mego dzieciństwa 1934–1939”, opisując drzewko przyniesione „z błoru”, czyli z podmokłego lasu. Ciastka zdejmowano z choinki i częstowano nimi domowników, a część podawano podczas wieczerzy wigilijnej jako słodkie zakończenie kolacji.

Pamięć o słoninkach przechowują starsi mieszkańcy regionu. Pani A. Gaj z Wójcina wspominała, jak w dzieciństwie pomagała przy ich wypieku. Do lat 80. XX wieku pieczono je w piecach chlebowych zwanych sabatnikami, które po wypieku chleba miały jeszcze dość ciepła, by upiec kruche ciastka.

Jak podawać

Słoninki najlepiej smakują po kilku dniach od upieczenia, gdy nabiorą aromatu.

  • Do gorącej herbaty z sokiem malinowym.
  • Do kompotu z suszu na wigilijnym stole.
  • Jako przekąska na zimowy spacer.
  • Na świątecznym półmisku obok pierników.
  • Jako jadalna ozdoba choinki, zawieszona na wstążce.

Gdzie spróbować

Wójcin i Łubnice leżą w południowo-zachodniej części województwa łódzkiego, w krainie historycznie związanej z Wieluniem. Słoninki najłatwiej spotkać na kiermaszach bożonarodzeniowych, jarmarkach i konkursach kulinarnych, w których biorą udział koła gospodyń wiejskich. Najwięcej okazji jest w adwencie, gdy gospodynie wystawiają domowe wypieki i chętnie dzielą się wspomnieniami o dawnych świętach. Wizytę warto połączyć ze zwiedzaniem Wielunia, z zachowanymi fragmentami murów obronnych i Bramą Krakowską, a także ze spacerem po okolicznych lasach, z których dawniej przynoszono choinki.

Ciastka ze skwarek to dowód na pomysłowość dawnych gospodyń, które z resztek po świniobiciu potrafiły zrobić świąteczny przysmak.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też