Pikantna konfitura z dzikiego wina

Ciemnofioletowa, gęsta i błyszcząca — pikantna konfitura z dzikiego wina wygląda jak zwykły przetwór owocowy, dopóki nie spróbuje się jej z łyżeczki. Najpierw pojawia się kwaskowata słodycz drobnych owoców, potem ciepło imbiru, pieprzu i cynamonu, a na końcu nuta gałki muszkatołowej. Ten nietypowy przetwór z okolic Łodzi trafił na Listę Produktów Tradycyjnych (LPT) prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w 2014 roku.

Jak wygląda i jak smakuje

Konfitura ma barwę od ciemnofioletowej do niemal czarnej, z bordowymi refleksami pod światło. Konsystencja jest gładka i smarowna, bo owoce po ugotowaniu przeciera się przez sito, usuwając pestki i skórki. Smak łączy słodycz cukru z wyraźną kwasowością owoców i octu winnego. Przyprawy nie dominują, lecz budują długi, rozgrzewający finisz. Zapach przypomina grzane wino — korzenny, owocowy i lekko pikantny.

Owoce ze ścian domów

Dzikie wino przez dziesięciolecia porastało ściany domów, płoty i altany w podłódzkich wsiach i miasteczkach. Pnącze dawało cień latem, a jesienią przebarwiało się na czerwono i obsypywało drobnymi, granatowymi owocami. Gospodynie z okolic Strykowa zbierały je jesienią, gdy grona były w pełni dojrzałe. Przetwór pozwalał wykorzystać owoce, które rosły tuż pod oknem i nic nie kosztowały.

Codzienne jedzenie i domowe przetwory wsi łódzkiej dokumentował etnograf Jan Piotr Dekowski, a jego prace z lat 60. XX wieku pokazują, jak pomysłowo gospodynie korzystały z tego, co dawało najbliższe otoczenie.

Zbieranie owoców pnączy na własną rękę wymaga pewności co do gatunku rośliny, dlatego bezpieczniej sięgnąć po konfiturę od sprawdzonego wytwórcy niż eksperymentować w domu.

Jak powstaje

Owoce oddziela się od szypułek, płucze i przekłada do żeliwnego garnka. Gotuje się je powoli z cukrem, aż puszczą sok i zmiękną. Gorącą masę przeciera się przez sito, a potem wraca na ogień razem z przyprawami: imbirem, pieprzem, cynamonem i gałką muszkatołową. Pod koniec dodaje się ocet winny, który podkreśla kwasowość i pomaga w przechowywaniu. Konfiturę rozlewa się do słoików i pasteryzuje. Żeliwny garnek ma znaczenie — długo trzyma ciepło, więc masa nie przywiera i odparowuje równomiernie.

Do czego podawać

Pikantna nuta sprawia, że konfitura lepiej sprawdza się przy daniach wytrawnych niż jako dodatek do naleśników.

  • Do pieczonej dziczyzny, kaczki i gęsiny.
  • Do pasztetów, pieczonego schabu i domowych wędlin.
  • Na deskę serów, zwłaszcza dojrzewających i pleśniowych.
  • Jako łyżka dodana do sosu pieczeniowego pod koniec duszenia.

Przyprawy i ocet sprawiają, że smak dobrze współgra z tłustym mięsem: przełamuje jego ciężkość i dodaje głębi. Zimą konfitura bywa też dodatkiem do herbaty — łyżeczka rozpuszczona w gorącym naparze daje napój przypominający grzańca.

Słoik otwartej konfitury warto trzymać w lodówce i zużyć w ciągu kilku tygodni. Z czasem przyprawy łagodnieją, a smak staje się bardziej owocowy, dlatego niektórzy celowo odstawiają słoiki na kilka miesięcy przed otwarciem.

Gdzie spróbować

Przetwory z Listy Produktów Tradycyjnych województwa łódzkiego najłatwiej spotkać na jesiennych jarmarkach, dożynkach i targach żywności regionalnej, na które przyjeżdżają koła gospodyń wiejskich i lokalni wytwórcy. Stryków leży przy skrzyżowaniu autostrad A1 i A2, kilkanaście kilometrów od Łodzi, więc łatwo zaplanować tu przystanek w podróży. Warto pytać o konfiturę na stoiskach z przetworami, bo powstaje w niewielkich ilościach i szybko znika.

Pikantna konfitura z dzikiego wina pokazuje, jak wiejska kuchnia potrafiła zrobić przysmak z owoców rosnących dosłownie na ścianie domu. Słoik takiego przetworu to dobra pamiątka z kulinarnej podróży po Ziemi Łódzkiej.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też