Bugle zembrzyckie
Małe, chrupiące obwarzanki wielkości monety, posypane makiem, kminkiem albo solą i powiązane w pęczki dratwą – tak wyglądają bugle zembrzyckie. Wypieka się je w Zembrzycach nad Skawą, w powiecie suskim, a ich tradycja sięga prawdopodobnie końca XVII wieku. Przysmak znajduje się na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) i wciąż kojarzy się mieszkańcom z jarmarkami oraz odpustami.
Jak wyglądają bugle
Bugiel to drobny obwarzanek o średnicy zaledwie 2–3 centymetrów i wadze 3–4 gramów. Ma kształt pierścienia, jest twardy i kruchy, a przy gryzieniu wyraźnie chrupie. Z wierzchu posypuje się go makiem, kminkiem, solą, sezamem albo czosnkiem. Według miejscowej legendy dobrze upieczony bugiel ściśnięty w palcach pęka na cztery kawałki – to prosty test, którym sprawdzano jego jakość.
Skąd ta nazwa
Pochodzenie nazwy nie jest jednoznaczne. Jedna z wersji wywodzi ją od słowa „pukle”, czyli loki – górale mieli wymawiać je jako „bugle”, bo zwinięte kółka ciasta przypominały kręcone włosy. Druga łączy nazwę z austriackim słowem „Bjugl”, oznaczającym róg myśliwski. Ta wersja pasuje do herbu Zembrzyc, na którym widnieje myśliwy. Obie opowieści pokazują, że bugle od dawna były częścią lokalnej tożsamości.
Wolacki i dratwa
Dawniej bugle wyrabiały kobiety nazywane wolackami. Toczyły z ciasta cienkie wałeczki i zwijały je w małe kółka. Potem obwarzanki parzono we wrzącej wodzie, posypywano i wypiekano. Gotowe bugle nawlekano na dratwę – mocną nić szewską – i wiązano w pęczki, które łatwo było przewieźć i powiesić na straganie. Praca była żmudna, bo z jednej porcji ciasta powstawały setki maleńkich obwarzanków.
Smak i trwałość
Ciasto na bugle jest proste, a cały charakter wypieku tkwi w obróbce. Parzenie przed pieczeniem sprawia, że skórka staje się gładka, lekko błyszcząca i twarda, podobnie jak w przypadku większych obwarzanków. W piecu maleńkie kółka szybko wysychają, dlatego są chrupiące na wylot, bez miękkiego środka. Posypka z maku lub kminku przykleja się do wilgotnej powierzchni i nie odpada przy wiązaniu w pęczki.
Suchy, kruchy wypiek długo zachowuje świeżość. Dlatego bugle tak dobrze nadawały się na odpusty i jarmarki, a także do przewożenia do odległego Krakowa. Pęczek bugli można trzymać w suchym miejscu przez kilka dni bez utraty chrupkości, a sprawdzanie, czy obwarzanek pęknie na cztery części, bawi zarówno dzieci, jak i dorosłych.
Od odpustu do krakowskiej piwiarni
Bugle sprzedawano na odpustach i jarmarkach w okolicy, a pęczki obwarzanków wracały z nich do domów jako drobny prezent. Trafiały też do Krakowa, gdzie podawano je w piwiarniach jako przekąskę do piwa. Wzmiankę o zembrzyckim wypieku zapisał w „Kronikach Ojców Oblatów” ks. J. Sokołowicz.
Jak jeść bugle
- Prosto z pęczka, jako przekąskę w podróży.
- Do piwa – tak jak dawniej w krakowskich piwiarniach.
- Do zupy zamiast grzanek.
- Na deskę z serami i wędlinami.
Zembrzyce i okolice
Bugle warto kupować na lokalnych jarmarkach, odpustach i imprezach promujących produkty regionalne, a pęczek obwarzanków zabrać na spacer brzegiem Jeziora Mucharskiego, które powstało na Skawie niedaleko miejscowości.
Zembrzyce to też dobry przystanek w drodze w Beskid Makowski. W pobliskiej Suchej Beskidzkiej można zwiedzić renesansowy zamek, a z okolicznych wzgórz rozciągają się widoki na dolinę Skawy.
Bugle zembrzyckie pokazują, że wielka tradycja może zmieścić się w obwarzanku wielkości monety. Chrupiące, aromatyczne i powiązane dratwą – są najlepszą pamiątką z doliny Skawy.
Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:
- Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Bugle zembrzyckie – Lista Produktów Tradycyjnych, wpis 2011
- Niezwykła Małopolska, Bugle zembrzyckie

