Konfitura wiśniowa zakroczymska

Konfitura wiśniowa zakroczymska to całe, drylowane wiśnie w gęstym syropie, smażone z cukrem bez dodatku pektyn. Przygotowuje się ją w okolicach Zakroczymia na Mazowszu, z owoców z przydomowych sadów. Od 2009 roku konfitura wiśniowa zakroczymska jest na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT).

Wiśnie, które trzymają kształt

W słoiku widać całe owoce bez pestek, zanurzone w ciemnym, lepkim syropie. Wiśnie są sztywne i nie rozgotowują się, co odróżnia konfiturę od dżemu i powideł. Smak jest bardzo słodki, a zapach intensywnie wiśniowy. Syrop jest gęsty, ale przejrzysty, bez grudek.

Kilogram cukru na kilogram owoców

Podstawą receptury jest prosta proporcja: na jedną część wiśni przypada jedna część cukru. Dużo cukru było dawniej koniecznością, bo w domach nie było lodówek, a konfitura musiała przetrwać do następnego lata. Cukier działał jak konserwant. Nie dodaje się pektyn, więc gęstość syropu zależy wyłącznie od powolnego smażenia. Taka konfitura ma czysty smak owocu i cukru, bez żadnych dodatków. Jest też trwała: dobrze zamknięty słoik może stać w chłodnej piwnicy przez cały rok.

Z klasztoru na wiejski stół

Konfitury robiono początkowo w klasztorach, potem na dworach szlacheckich. Długo były drogim przysmakiem, bo cukier trzcinowy sprowadzano z daleka. Sytuacja zmieniła się, gdy upowszechnił się cukier buraczany. Wtedy smażenie owoców stało się możliwe także w zwykłych domach.

Wiśnie rosły w okolicach Zakroczymia w przydomowych sadach, a także na miedzach między polami. Konfitura wiśniowa jest tu znana co najmniej od późnych lat trzydziestych XX wieku. Od lat czterdziestych przepis podtrzymywały gospodynie z Koła Gospodyń Wiejskich w Zakroczymiu.

Szpilka do włosów i drylownica

Najbardziej pracochłonne było usuwanie pestek. Dawniej gospodynie robiły to szpilką do włosów, owoc po owocu, tak żeby wiśnia zachowała kształt. Zajmowało to całe popołudnia, często przy pomocy dzieci i sąsiadek. Dziś do tego służy drylownica, ale zasada się nie zmieniła: owoc ma pozostać cały.

Po wydrylowaniu wiśnie zasypuje się cukrem i zostawia, żeby puściły sok. Potem smaży się je powoli, pilnując, żeby owoce nie straciły kształtu. Syrop gęstnieje, a wiśnie nasiąkają słodyczą, nie tracąc sztywności.

Wiśnie do konfitury muszą być dojrzałe, ale jędrne. Owoce zbyt miękkie rozpadłyby się podczas smażenia, a zbyt twarde nie oddałyby soku. Dlatego zbiór i przetwarzanie odbywają się szybko, najlepiej tego samego dnia. W sezonie praca w gospodarstwie trwa od rana do wieczora, a słoiki ustawia się rzędami na półkach spiżarni.

Jak podawać

  • do naleśników i racuchów;
  • do twarożku i jogurtu na śniadanie;
  • jako przełożenie tortów i babeczek;
  • do herbaty, zamiast cukru.

Konfitura świetnie sprawdza się w deserach, w których wiśnie mają być widoczne. Całe owoce dobrze wyglądają na serniku i w pucharkach z kremem. Odrobina syropu wystarczy, żeby osłodzić herbatę i nadać jej wiśniowy aromat. Konfitura pasuje też do pieczonej kaczki i dziczyzny, gdzie słodycz wiśni równoważy mięso. Otwarty słoik trzeba trzymać w chłodzie i nabierać konfiturę czystą łyżką.

Gdzie spróbować

Konfiturę wytwarza gospodarstwo Eko-Fruit w Gałachach koło Zakroczymia. Zakroczym to jedno z najstarszych miast Mazowsza, położone na stromym brzegu Wisły. Latem, w sezonie wiśniowym, okoliczne sady są pełne czerwonych owoców i to najlepsza pora na wizytę.

Konfitura wiśniowa zakroczymska to przetwór, w którym liczą się cierpliwość i dobre owoce. Prosta proporcja cukru i wiśni, a do tego staranne drylowanie, dają smak, który znają kolejne pokolenia mieszkańców okolic Zakroczymia.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Zobacz też