Podchmielone wisienki zakroczymskie

Podchmielone wisienki zakroczymskie to drylowane wiśnie zanurzone w jasnym syropie z dodatkiem spirytusu. Są słodkie, z wyczuwalnym alkoholem, i służą przede wszystkim jako dodatek do ciast. Przygotowuje się je w okolicach Zakroczymia na Mazowszu. Od 2009 roku są na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT).

Owoce w jasnym syropie

Wisienki mają okrągły kształt i średnicę od 15 do 25 milimetrów. Są pozbawione pestek, a mimo to zachowują sztywność i nie rozpadają się w słoiku. Mają intensywnie wiśniowy kolor, który wyraźnie odcina się od jasnego syropu. W smaku są słodkie, a alkohol czuje się w nich od razu po ugryzieniu.

Szklanka i łutówka

Do słoików trafiają dwie odmiany wiśni. Szklanka dojrzewa wcześnie i ma cierpki smak, a łutówka jest późna i słodka. Wiśnie odkładano zwykle przy robieniu konfitur: część owoców szła do smażenia, a część do syropu ze spirytusem. Proporcja alkoholu była dowolna i zależała od gospodyni.

Od pestkówki do drylowania

Pierwotnie wisienki nazywano „pestkówką”, bo zalewano je razem z pestkami. Z czasem okazało się, że fermentujące pestki wydzielają kwas pruski, niebezpieczny dla zdrowia. Od tamtej pory wiśnie się dryluje, a nazwa „pestkówka” wyszła z użycia. Zmiana pokazuje, jak domowa receptura dostosowywała się do nowej wiedzy.

Kursy w Kole Gospodyń

Podchmielone wisienki znane są w okolicy od ponad trzydziestu lat. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przepis rozpowszechniały kursy organizowane przez Koło Gospodyń Wiejskich. Kobiety z okolicznych wsi uczyły się tam przetwórstwa owoców i wymieniały doświadczeniami. Dzięki temu receptura przeszła z kilku domów do całej okolicy.

Wisienki nie były trunkiem do picia. Używano ich jako dodatku i ozdoby do tortów, więc alkoholu w gotowym cieście było niewiele. Owoce dodawały wypiekom koloru i lekko winnego smaku. Słoik wisienek stał w spiżarni obok konfitur i soków, gotowy na imieniny, wesele albo niedzielne ciasto. Gospodyni sięgała po niego, gdy chciała, żeby tort wyglądał odświętnie.

Jak podawać

  • na wierzchu tortów i ciast z kremem;
  • w biszkopcie, nasączonym syropem ze słoika;
  • do lodów i bitej śmietany;
  • jako przybranie deserów w pucharkach.

Syrop ze słoika też się przydaje. Można nim nasączyć biszkopt albo dodać kilka łyżek do kremu. Wisienki trzeba dobrze osączyć przed ułożeniem na torcie, żeby nie zabarwiły kremu wokół siebie. Słoik po otwarciu najlepiej trzymać w lodówce i zużyć w ciągu kilku tygodni.

Wisienki dobrze sprawdzają się też w kuchni świątecznej. Kilka sztuk na makowcu albo serniku od razu dodaje wypiekowi koloru i odświętnego charakteru. To prosty sposób, żeby domowe ciasto wyglądało jak z cukierni. Dorośli docenią też lekką nutę alkoholu, która przełamuje słodycz kremu i biszkoptu.

Podchmielone wisienki to także dobra pamiątka z podróży. Słoik zajmuje mało miejsca, dobrze znosi transport i od razu kojarzy się z okolicą. Wręczony gospodyni przy świątecznej wizycie, przyda się do pierwszego wypieku.

Gdzie spróbować

Wisienki przygotowuje gospodarstwo Eko-Fruit w Gałachach, w gminie Zakroczym. Wiosną okoliczne sady pokrywają się kwiatami, a latem trwa zbiór wiśni. Warto przy okazji zajrzeć na zakroczymską skarpę i obejrzeć dolinę Wisły z góry. Blisko stąd do Nowego Dworu Mazowieckiego i Twierdzy Modlin.

Podchmielone wisienki zakroczymskie to przetwór z domowej spiżarni, który zaczął się jako pestkówka, a skończył jako elegancka ozdoba tortów. Ich historia pokazuje, jak wiejskie gospodynie zmieniały przepisy, by były smaczne i bezpieczne.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Zobacz też