Chleby żytnie szadkowskie

Bochenki ważące od pół kilograma do nawet 4 kilogramów, z wierzchem popękanym w charakterystyczną szachownicę. Tak wyglądają chleby żytnie szadkowskie, pieczone od pokoleń w ceglanych piecach w okolicach Szadku. Od 2010 roku figurują na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jak wyglądają i jak smakują

Skórka jest ciemna, błyszcząca i mocno wypieczona, a spękania układają się w nieregularne pola przypominające szachownicę. Miękisz jest zwarty, wilgotny i drobno porowaty, typowy dla dobrze wyrośniętego ciasta żytniego. Smak jest wyraziście żytni, lekko kwaskowy, z delikatną ziołową nutą, a zapach przypomina przypieczone zboże i dym z drewna. Duże bochny długo pozostają świeże, a z każdym dniem ich smak staje się pełniejszy.

Błysk na skórce to efekt szwilowania, czyli smarowania bochenków w trakcie wypieku. W okolicach Szadku używano do tego smalcu lub zsiadłego mleka, a czasem naparu z ziół. Dawne przepisy wspominają też o dodatku chmielu i liścia bobkowego, które wpływały na aromat i trwałość chleba. Każda gospodyni miała własne proporcje, przekazywane z matki na córkę razem z dzieżą i drewnianą łopatą do pieca.

Ziemia Szadkowska i jej młyny

Ziemia Szadkowska leży między Wartą a Pilicą, na terenach od dawna związanych z uprawą żyta. Ziarno mielono w miejscowych młynach, między innymi w Szadku i w Warcie, więc gospodynie miały pod ręką świeżą mąkę z okolicznych pól. Chleb piekło się w ceglanych piecach opalanych drewnem, które nagrzewały się powoli i równomiernie oddawały ciepło. Duże bochny piekły się długo, dzięki czemu skórka stawała się gruba i chrupiąca, a miękisz pozostawał wilgotny przez wiele dni.

Opisy tutejszego pieczywa pojawiają się w pracach etnograficznych i regionalnych z 1969, 1986 i 2009 roku, co pokazuje ciągłość tradycji przez kilka pokoleń. Wypiek był zajęciem całej rodziny: mężczyźni rąbali drewno i nosili mąkę z młyna, a kobiety pilnowały zaczynu, wyrabiały ciasto i oceniały, kiedy piec jest gotowy. Gotowość pieca sprawdzano, rzucając na spód garść mąki i obserwując, jak szybko się przypieka.

Chleb weselny i prezydencki

Szadkowskie chleby zamawiano na wesela, gdzie duży, pięknie wypieczony bochen był znakiem dostatku i gościnności. Chlebem i solą witano młodą parę, a największe bochny kroiło się dla gości przez kilka dni zabawy. Wśród mieszkańców krąży też anegdota o prezydencie Ignacym Mościckim, który miał docenić smak tutejszego pieczywa. Od tej historii wzięła się potoczna nazwa „chleb prezydencki”, wciąż pamiętana w okolicy.

Jak podawać

Szadkowski chleb żytni jest na tyle wyrazisty, że nie potrzebuje wielu dodatków. Najlepiej kroić go dopiero następnego dnia po wypieku, gdy miękisz dobrze się ustabilizuje.

  • Z masłem i solą, w grubych kromkach.
  • Ze smalcem ze skwarkami i kiszonym ogórkiem.
  • Z twarogiem, miodem albo konfiturą.
  • Do żuru, grochówki i kapuśniaku.
  • Na desce z wędlinami i serami z Ziemi Łódzkiej.

Gdzie spróbować

Szadek leży w zachodniej części województwa łódzkiego, niedaleko Sieradza i Zduńskiej Woli. Chleby żytnie szadkowskie najłatwiej spotkać na jarmarkach, dożynkach i targach produktów regionalnych, gdzie piekarze i koła gospodyń wystawiają największe bochny. Warto zapytać o chleb z popękaną skórką i wybrać cały bochenek, bo duże chleby najdłużej zachowują świeżość. Wizytę w Szadku można połączyć ze spacerem po rynku i wycieczką do rezerwatu przyrody Jamno.

Szadkowski chleb żytni przypomina, że w dobrym bochenku liczą się ziarno, ogień i czas.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też