Kraple

Spłaszczona kula o średnicy 6–7 centymetrów, z brązową, lekko chropowatą skórką, polana lukrem albo obsypana cukrem pudrem. Po przekrojeniu widać słomkowożółte, puszyste ciasto drożdżowe i ciemne, najczęściej różane nadzienie. Tak wyglądają kraple, czyli śląskie pączki, nazywane też kreplami, a w mniejszej wersji kraplikami albo kreplikami. Na Listę Produktów Tradycyjnych trafiły 2 września 2021 roku jako 72. produkt z województwa opolskiego.

Skąd się wzięła nazwa

Słowo „kraple” pochodzi od niemieckiego „Krapfen”. Według przedwojennego artykułu z „Kuriera Wieczornego” z 1937 roku nazwa ta miała pochodzić od nazwiska wiedeńskiej kuchmistrzyni Cecylii Krapfen, która w XVI wieku rozsławiła smażone słodkości. Dla Ślązaków to zwykła, mocno zakorzeniona w gwarze nazwa, a dla przyjezdnych bywa zupełnie obca, o czym krąży w regionie wiele anegdot.

Zapusty i skubanie pierza

Tradycja smażenia krapli na Opolszczyźnie wiąże się z dwoma zwyczajami. Przede wszystkim robiono je na zapusty, czyli karnawał, który trwał od Nowego Roku do Środy Popielcowej. Był to czas zabaw, biesiad i odwiedzin u sąsiadów. Panny na wydaniu smażyły kraple, by pokazać kawalerom swój kulinarny talent. Drugą okazją było jesienne skubanie pierza, gdy kobiety spotykały się wieczorami i przy pracy jadły coś słodkiego.

Popularne były też psikusy. Do jednego pączka panny wkładały inne nadzienie, na przykład coś twardego albo kwaśnego, jak musztardę. Wspomina o tym Anna Myszyńska, która opisuje, że do ciasta dodawano dwie łyżki spirytusu, żeby kraple nie nasiąkały tłuszczem, a większość nadziewano powidłami.

Nadziewane przed smażeniem

Charakterystyczne dla krapli jest to, że nadzienie umieszcza się w cieście przed smażeniem, a nie wstrzykuje do gotowego pączka. Dzięki temu marmolada w środku nabiera lepszego smaku. W wielu śląskich domach tak przygotowuje się kraple do dziś.

Na listę zgłosili je Maria i Franciszek Magoszowie, właściciele Cukierni Magosz w Krapkowicach. Pani Maria wspomina, że w jej rodzinnym domu pączki nadziewało się przed smażeniem, i tak samo robi się je w cukierni, według przepisów ze starych zeszytów, bez polepszaczy i konserwantów. Kraple są w ofercie przez cały rok, nie tylko w tłusty czwartek, i często znikają z półek już w południe.

Cukiernia ze starymi zeszytami

Magoszowie prowadzą rodzinną firmę od 1994 roku i dbają, by ich wyroby oddawały smak dawnych wypieków. Podczas wojewódzkiego finału konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” zdobyli wyróżnienie za ciastka wigilijne pieczone według starej receptury na gotowanych żółtkach. W krapkowickiej cukierni można kupić także certyfikowany kołacz śląski oraz inne wyroby z Listy Produktów Tradycyjnych, między innymi anyżki i krajanki.

Kraple z Krapkowic są dobrym przykładem, jak tradycyjny domowy wypiek przetrwał w rzemieślniczej cukierni. Ciasto drożdżowe wyrasta powoli, a pączki smaży się na złoto, tak jak w śląskich kuchniach przed laty. Dzięki temu wielu klientów odnajduje w nich smak pączków zapamiętanych z domu.

Jak podawać kraple

  • Świeże, najlepiej w dniu usmażenia, do kawy albo herbaty.
  • Polane lukrem, tak jak tradycyjnie robi się to w Krapkowicach.
  • Obsypane cukrem pudrem, jeśli wolisz mniej słodką wersję.
  • W tłusty czwartek i w karnawale, na wspólnym stole z rodziną i sąsiadami.

Gdzie spróbować

Najprościej w Krapkowicach, w cukierniach rodziny Magoszów, gdzie kraple smaży się na co dzień. Wyroby cukierni można kupić także w Opolu, Głogówku, Zdzieszowicach i Gogolinie. Przy okazji warto przejść się po starym mieście w Krapkowicach nad Odrą.

Gdzie kupić

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też