Chleb nagawski wiecznie świeży

Nazwa brzmi jak obietnica — i rzeczywiście jej dotrzymuje. Chleb nagawski wiecznie świeży potrafi długo zachować miękkość i smak, choć nie zawiera drożdży ani żadnych ulepszaczy. To prostokątny bochen o wymiarach około 15 na 30 centymetrów, ważący około 1,10 kilograma, z ciemnozłotą, chrupiącą skórką. Od 2009 roku chleb figuruje na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Po przekrojeniu widać zwarty, wilgotny miękisz o drobnych porach, z rozsianymi ziarenkami kminku. Zapach jest wyraźnie zbożowy, z lekką nutą kwasu i korzennym akcentem przyprawy. Prostokątny kształt ułatwia krojenie równych kromek, które nie kruszą się nawet po kilku dniach.

Ubogie gleby nad Mrogą

Okolice Nagawek nad Mrogą nigdy nie słynęły z urodzajnych ziem. Piaszczyste, słabe gleby dawały skromne plony, a wiele rodzin żyło bardzo ubogo. Chleb był podstawą wyżywienia i musiał wystarczyć na długo. Gospodynie nauczyły się piec bochenki, które nie czerstwiały po dwóch dniach, ale pozostawały dobre przez tydzień i dłużej. Tak narodziła się tradycja chleba, który od tej trwałości wziął swoją nazwę.

W domach, gdzie liczył się każdy kawałek chleba, pieczenie było prawdziwym świętem. Rozpalenie pieca wymagało opału, którego też nie było w nadmiarze, więc wypiekano jednorazowo tyle bochenków, ile zmieściło się na trzonie. Chleb, który długo nie czerstwiał, oznaczał oszczędność drewna, mąki i pracy.

Dzieża „po ojcach”

Etnograf Jerzy Kubiak w 1981 roku opisał zwyczaj przekazywania dzieży „po ojcach”. Drewniane naczynie do wyrabiania ciasta przechodziło z pokolenia na pokolenie, a wraz z nim przechodziła kultura zakwasu, która z czasem wnikała w drewniane klepki. Dzieża była jednym z najcenniejszych sprzętów w domu. Dbano o nią, nie myto jej mydłem, a jedynie wyskrobywano i suszono, by zachować to, co pozwalało chlebowi dobrze rosnąć. Wiele rodzin wierzyło, że chleb z „ojcowskiej” dzieży smakuje najlepiej.

Serwatka i kminek

Wyjątkowość chleba nagawskiego tkwi w dodatkach. W 1956 roku Ilczuk opisywał dodawanie do ciasta serwatki i kminku. Serwatka, pozostała po wyrobie twarogu, była w gospodarstwie łatwo dostępna i cenna, bo nadawała ciastu lekko kwaskowy smak i wspierała fermentację. Kminek natomiast dodawał aromatu i ułatwiał trawienie ciężkiego, żytniego pieczywa. Ciasto wyrasta wyłącznie na zakwasie, bez drożdży, powoli, a potem piecze się je w prostokątnych formach. Efektem jest zwarty, wilgotny miękisz i skórka, która przez wiele dni pozostaje przyjemnie chrupiąca.

Gdzie spróbować

Nagawki leżą w okolicach Brzezin, w dolinie Mrogi, na skraju Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich. Chleb najłatwiej spotkać podczas dożynek, jarmarków i targów produktów regionalnych w województwie łódzkim. Warto przy okazji poszukać innych przysmaków z Nagawek wpisanych na Listę Produktów Tradycyjnych: masła, pieczonych jabłek, nalewek i ratafii. Spacer po arboretum w Rogowie i nad meandrami Mrogi dopełni wycieczkę.

Jak podawać

Kminkowy chleb na zakwasie z serwatką ma wyrazisty charakter, który dobrze współgra z prostymi dodatkami.

  • Z masłem nagawskim i szczyptą soli.
  • Z twarogiem, rzodkiewką i szczypiorkiem.
  • Ze smalcem i ogórkiem kiszonym.
  • Do zup: żuru, barszczu, kapuśniaku.

Bochenek najlepiej przechowywać w lnianej ściereczce albo w drewnianym chlebaku. Nawet po kilku dniach można go pokroić i podać bez opiekania.

Chleb nagawski wiecznie świeży to wypiek zrodzony z biedy i zaradności. Pokazuje, że prosty zakwas, serwatka i garść kminku mogą dać chleb, który zostaje dobry dłużej niż niejeden współczesny bochenek.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też