Nalewka imbirowo-cytrynowa

Jasnożółta, słomkowa barwa, gęsta konsystencja i zapach świeżo pokrojonych cytryn z ostrą nutą imbiru. Tak prezentuje się nalewka imbirowo-cytrynowa z Eufeminowa, trunek łączący dawną tradycję leczniczych wódek z lokalnym miodem lipowym. Od 2011 roku figuruje na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jak wygląda i jak smakuje

Nalewka jest klarowna, ale zawiesista, a w kieliszku lśni ciepłym, słomkowym kolorem. Pierwsze wrażenie jest lekko słodkie, za sprawą miodu i cukru. Potem pojawia się cytrusowa świeżość, a na końcu cierpki, rozgrzewający finisz imbiru. Kardamon dodaje subtelnej, korzennej głębi, która sprawia, że smak jest pełny i długi. To trunek, który dobrze sprawdza się w chłodne wieczory.

W porównaniu z owocowymi nalewkami, takimi jak wiśniówka czy malinówka, ta jest bardziej wytrawna w odbiorze i mniej deserowa. Imbir sprawia, że po kilku łykach czuć przyjemne ciepło, dlatego dawniej sięgano po takie trunki zimą, po powrocie z mroźnego pola lub z drogi.

Skład i miód lipowy

Do przygotowania nalewki używa się cytryn, świeżego imbiru, cukru, kardamonu oraz spirytusu rozcieńczonego wodą z ujęć w Eufeminowie. Najważniejszym lokalnym składnikiem jest miód, najchętniej lipowy od okolicznych pszczelarzy. Lipy rosną licznie w alejach i na skrajach lasów w tej części Ziemi Łódzkiej, a ich miód ma wyrazisty, lekko mentolowy aromat, który dobrze współgra z cytryną i imbirem.

Proporcje składników i czas maceracji każdy wytwórca dobiera po swojemu, dlatego nalewki z różnych domów różnią się słodyczą i ostrością. Jedni wolą mocniej zaznaczony imbir, inni łagodniejszą, miodową wersję z większą ilością cytryny. Po maceracji nalewkę się filtruje i odstawia, by smaki się połączyły.

Nalewki to napoje alkoholowe – smakuj je z umiarem, a jeśli prowadzisz, zostaw butelkę na później.

Od Hipokratesa do dworów

Tradycja leczniczych trunków sięga starożytności – już Hipokrates zalecał napary i wyciągi z roślin. W Polsce od XVI do XVIII wieku popularne były wódki lecznicze: lawendowe, konwaliowe, fiołkowe, poziomkowe czy jeżynowe. Słodzone likwory i kordiały pojawiły się prawdopodobnie za czasów Henryka Walezego, a w XVIII wieku rozpowszechniły się w dworach i domach mieszczańskich. Gospodynie przygotowywały je na zimę jako środek na przeziębienie i poczęstunek dla gości. W dworskich apteczkach stały obok siebie butelki z różnymi nalewkami, a każda miała przypisane inne zastosowanie. Nalewka imbirowo-cytrynowa jest kontynuacją tego zwyczaju, wzbogaconą o egzotyczne przyprawy, które z czasem trafiły do polskich spiżarni.

Jak podawać

Nalewkę podaje się w małych kieliszkach, najlepiej w temperaturze pokojowej.

  • Jako rozgrzewający poczęstunek w zimowy wieczór.
  • Do piernika, sernika i ciast z miodem.
  • Kilka kropli do herbaty z cytryną.
  • Z kandyzowanym imbirem i suszonymi owocami.
  • Jako dodatek do polewy na ciasto.

Gdzie spróbować

Najlepszą okazją jest święto świętej Eufemii, patronki wsi, męczennicy zmarłej 16 września 304 roku. Mieszkańcy Eufeminowa przynoszą wtedy kwiaty i chleby, a kulminacją uroczystości jest konkurs nalewek, w którym prezentowane są domowe trunki, w tym imbirowo-cytrynowy. Warto zapytać miejscowe gospodynie o ich domowe receptury – chętnie opowiadają o nalewkach przygotowywanych na zimowe wieczory. Eufeminów leży w gminie Rogów, w powiecie brzezińskim, więc wizytę warto połączyć ze spacerem po arboretum w Rogowie, przejażdżką kolejką wąskotorową i wędrówką po Lasach Spalsko-Rogowskich.

Nalewka imbirowo-cytrynowa pokazuje, jak dawne receptury lecznicze zamieniły się w smak, który warto poznać podczas kulinarnej podróży po Ziemi Łódzkiej.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też