Piwo kozicowe

Piwo kozicowe ma słomkowo-bursztynową barwę, delikatną pianę i aromat, w którym od razu wyczuwa się jałowiec. Smak jest lekko słodki, z chmielową goryczką i żywiczną nutą leśnych jagód. Napój pochodzi z gminy Sterdyń w powiecie sokołowskim, na nadbużańskim wschodnim Mazowszu, a od 2015 roku figuruje na Liście Produktów Tradycyjnych (LPT) w kategorii napojów.

Skąd nazwa

W gwarze Kurpiów kozicami nazywano młode pędy jałowca. Gałązki te służyły między innymi jako bat do poganiania zwierząt, a owoce jałowca — granatowe jagody pokryte woskowym nalotem — od dawna wykorzystywano w kuchni i w domowej apteczce. Na Kurpiach napój nazywano także psiwem kozicowym, zgodnie z miejscową wymową.

Jak powstaje

Wyrób zaczyna się od suszonych jagód jałowca. Owoce rozgniata się w stępie, czyli drewnianym moździerzu, tak by pękła skórka i uwolnił się aromat. Następnie zalewa się je wodą, zostawia do namoczenia, a potem gotuje. Osobno przygotowuje się napar z chmielu. Oba płyny łączy się, dodaje cukier i drożdże, a całość pozostawia na około dwa dni, aby napój zaczął fermentować. Gotowe piwo przelewa się do antałka, czyli niewielkiej drewnianej beczułki, w której dojrzewa i nabiera charakteru.

Na Kurpiach do napoju dodawano również miód, który łagodził żywiczną goryczkę jałowca i nadawał mu pełniejszy smak. W okolicach Sterdyni podstawą pozostają cukier, chmiel i drożdże.

Na święta i do pracy w polu

Piwo kozicowe towarzyszyło mieszkańcom nadbużańskich wsi przy wielu okazjach. Podawano je podczas uroczystości rodzinnych i świąt, gdy na stole pojawiały się domowe wypieki i wędliny. Równie ważne było w czasie prac polowych, bo w upalne dni chłodny napój dobrze gasił pragnienie. Przepis przekazywano w rodzinach z pokolenia na pokolenie, a każda gospodyni miała własne proporcje jagód i chmielu.

Dziś piwo kozicowe wraca na festyny i dożynki, gdzie bywa nagradzane w konkursach produktów regionalnych. Dla wielu odwiedzających to pierwsze spotkanie z napojem, którego smak trudno porównać z czymkolwiek innym.

Jak smakuje i jak podawać

Najlepiej smakuje dobrze schłodzone. W szklance ma barwę od słomkowej do bursztynowej, a po nalaniu lekko się pieni. Pierwsze wrażenie to słodycz, po której pojawia się chmielowa goryczka i długi, żywiczny posmak jałowca. Według opisu na Liście Produktów Tradycyjnych napój jest bezalkoholowy; przy zakupie od wytwórcy dobrze jest jednak zapytać o jego moc, bo domowa fermentacja może przebiegać różnie.

  • Jako orzeźwienie w gorący dzień, prosto z chłodnej piwnicy.
  • Do wiejskiej deski z wędlinami, smalcem i chlebem na zakwasie.
  • Do potraw z dziczyzny i pieczonej wieprzowiny, z którymi jałowiec dobrze się komponuje.
  • Z plasterkiem cytryny lub listkiem mięty, jeśli lubisz bardziej orzeźwiający smak.

Smak każdej partii zależy od jagód, chmielu i czasu fermentacji, dlatego piwo kozicowe z różnych domów może się wyraźnie od siebie różnić — i właśnie to jest w nim najciekawsze.

Gdzie spróbować

Sterdyń leży na skraju doliny Bugu, w okolicy łąk, starorzeczy i drewnianej zabudowy. Piwa kozicowego najłatwiej szukać podczas lokalnych festynów, dożynek gminnych i powiatowych oraz targów produktów regionalnych we wschodniej części Mazowsza. Wizytę w Sterdyni można połączyć ze zwiedzaniem tamtejszego pałacu i wycieczką rowerową wzdłuż Bugu.

Piwo kozicowe to łyk leśnej historii: z garści jagód jałowca, chmielu i cierpliwości powstaje napój, który od pokoleń gasi pragnienie nad Bugiem.

Jeśli widzisz błąd we wpisie — napisz proszę do redakcji pod adres info@nietylkopierogi.pl:

Źródła:

Zobacz też